2476newsy * SLIDESHOW | Kraków - Parafia św. Jadwigi
Jadwiga Kraków
wyszukiwarka
Wtorek, 17 lipca 2018 r. imieniny: Aleksego, Bogdana, Martyny Wtorek XV tygodnia okresu zwykłego

SLIDESHOW

SLIDESHOW 15 marca 2018 wyświetleń: 388

Nowa beatyfikowana bł. Hanna Chrzanowska

W sobotę, 28 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, sł.B. Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona błogosławioną!



W naszej parafii 20 kwietnia o godz 19:00 w sali teatralnej odbędzie się spotkanie z ks. Andrzejem Scąbrem poświęcone sł. B. Hannie Chrzanowskiej. Zapraszamy

Matka Teresa Krakowa - Sługa Boża Hanna Chrzanowska - konferencja ks. A. Scąbra

 Dziękujemy Ci Pani Hanno, że byłaś wśród nas ( … ) jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni.

         Te słowa z homilii pogrzebowej, którą wygłosił Arcybiskup Metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła przywołuję dzisiaj na jej grobie w kościele  św. Mikołaja w Krakowie, na początku rekolekcji, które noszą tytuł Miłosierdzie po krakowsku.

Kim była i o czym nam przypomina?

Życie : Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski, był znanym profesorem literatury polskiej, pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian. Matka Wanda, z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców. Siostra matki, Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. W 1910 roku rodzice Hanny przenieśli się do Krakowa, gdzie prof. Ignacy Chrzanowski objął katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W Krakowie Hanna uczyła się najpierw prywatnie, a następnie w Gimnazjum Sióstr Urszulanek, które ukończyła z odznaczeniem w 1920 roku. Po maturze przeszła krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko – bolszewickiej. W grudniu 1920 roku rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.

         Na wieść o powstaniu Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa przerwała studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i wstąpiła do nowo otwartej szkoły, aby całkowicie poświęcić się pielęgniarstwu. Po ukończeniu szkoły w 1924 roku wyjechała na stypendia do Francji i Belgii, aby pogłębić swą wiedzę, zwłaszcza w zakresie pielęgniarstwa społecznego.

         W latach 1926 – 1929 była instruktorką w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Od roku 1929 do 1939 była redaktorką miesięcznika Pielęgniarka Polska – pierwszego w Polsce czasopisma dla zawodowych pielęgniarek. Brała czynny udział w przygotowaniu, uchwalonej przez Sejm w 1935 roku Ustawy o pielęgniarstwie. Przyczyniła się również w znacznym stopniu do powołania w 1937 roku Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich.

Wybuch II wojny światowej przyniósł Hannie wiele bolesnych przeżyć. Dnia 2 października 1939 roku w bombardowanej Warszawie umarła jej ukochana ciotka Zofia Szlenkierówna. W dniu 6 listopada tegoż roku w ramach Sonderaktion Krakau został aresztowany jej ojciec i wywieziony wraz z innymi profesorami Uniwersytetu do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie wkrótce zmarł. Wiosną 1940 roku zginął w Katyniu, zamordowany przez sowietów, jedyny brat Hanny, Bohdan.

Po wojnie rozpoczęła pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarsko – Położniczej jako kierowniczka oddziału pielęgniarstwa społecznego. Wyjechała na stypendium do USA, gdzie pogłębiła swą wiedzę w zakresie pielęgniarstwa domowego. Przez wiele lat wykładała metodykę pielęgniarstwa w Szkole Instruktorek Pielęgniarstwa w Warszawie. W 1957 roku została dyrektorką Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie, a w rok później, po niespodziewanej likwidacji tej placówki, przeszła na wcześniejszą emeryturę.

         Emerytura nie oznaczała dla Hanny stanu odpoczynku. Idąc za głosem wewnętrznego powołania postanowiła zorganizować opartą o struktury kościelne i niezależną od niewydolnej państwowej służby zdrowia fachową pomoc pielęgniarską. Z tą myślą zwróciła się do ks. Karola Wojtyły, późniejszego biskupa krakowskiego znajdując u niego pełne zrozumienie dla swoich planów. Na jego wniosek, Metropolity Krakowskiego, papież Paweł VI odznaczył ją medalem Pro Ecclesia et Pontifice /za zasługi dla Kościoła i Papieża/.

         Zmarła w Krakowie, 29. IV. 1973 roku. Uroczystościom pogrzebowym na Cmentarzu Rakowickim przewodniczył kard. Karol Wojtyła. Kiedy nastąpił moment włożenia trumny do grobu zaintonował Magnificat anima mea Domini.

Cnoty

         Jej życie wewnętrzne formowało się w znacznej mierze według duchowości św. Benedykta z Nursji. Od 1956 roku była oblatką Opactwa Tynieckiego. Ora et labora; to zawołanie św. Benedykta wyznaczało jej drogę życia. Praca; to była solidna, uczciwa praca z chorymi, kultura umysłowa poparta specjalistycznymi studiami, zamiłowaniem do sztuki, literatury i muzyki. Modlitwa; to codzienne przystępowanie do Eucharystii, osobista modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Najczęściej było to w kościele w pobliżu miejsca zamieszkania, u ss. Karmelitek przy ul. Łobzowskiej.

         Stała u początków tego, co nazywamy dzisiaj hospicjum domowym, opieką wyręczającą dla rodzin osób przewlekle chorych i wyjazdami wakacyjnymi dla osób niepełnosprawnych. Jako pierwsza w Polsce organizowała dla nich opiekę obejmującą pomoc medyczną, ale także dbała o stronę duchową, religijną, towarzyską. Doskonale rozumiała, że człowiek chory to nie tylko obolałe ciało, któremu trzeba ulżyć, ale że pod nim ukryta jest często bardzo bogata i skomplikowana osobowość zdolna zachwycić i pociągnąć ludzi zdrowych. Stała na stanowisku, że nie wolno patrzeć na ludzi tylko przez pryzmat choroby, ale trzeba nieustannie odkrywać ich niezbadane możliwości i głębie, zapał do pracy i nauki, pragnienie poznania świata  i nowych ludzi, pójścia do teatru czy kina, na koncert, włożenia ładnej sukienki  i zrobienia makijażu. Chorych i niepełnosprawnych nie traktowała jako podmiot swej troski, ale jako partnerów i przyjaciół, kogoś, kto nam, pozornie zdrowym i samodzielnym, może dużo dać. Nie była przy tym idealistką: wiedziała, że ludzie są zawodni, że takiej pomocy i opieki nie można opierać wyłącznie na zasadach wolontariatu

         Widząc ludzką biedę, pamiętając o słowach Pana Jezusa Byłem głodny, byłem chory, byłem spragniony, byłem przybyszem, a usłużyliście mi poszła tam, gdzie nikt nie chciał iść. Słusznie nazywać ją można Matką Teresą Krakowa.

         Zapisała w pamiętniku: Byle chorzy nie cierpieli więcej niż muszą, byle nie leżeli w brudzie, zaduchu, odleżynach, w samotności, zaniedbaniu ciała i duszy. Cały swój majątek odziedziczony po rodzicach zapisała w testamencie dla chorych.

Jej kluczowym momentem w powołaniu był czerwiec 1957 roku. Wspólnie z Zofią Cholewińską, która znała ks. Karola Wojtyłę poszły do Ks. Wojtyły.

         Spóźnił się. Czekałyśmy w jego dość dużym i dość zagraconym pokoju w którymś z księżowskich domów na Kanoniczej. Rozmowa była krótka.We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw. Polecił nam przyjść za kilka dni   o godzinie 12.00 do kościoła Mariackiego – tam będzie czekał i zaprowadzi nas do ks. Infułata Machaya.

         Spotkałyśmy się z ks. Wojtyłą przed ołtarzem Chrystusa Ukrzyżowanego  i we troje poszliśmy do prałatówki. Ks. Machaya znałam trochę z kościoła Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu. Byłam u niego podczas okupacji z czyjąś prośbą. Wypadek był nie tylko tragiczny, ale i trudny. Uderzyła mnie wtedy prostota i mądrość księdza, który na spełnienie tej prośby zgodził się natychmiast. Ale tego czerwcowego popołudnia o tym nie pamiętałam. On tym bardziej mnie nie poznał.

Nie mogę określić inaczej mojego uczucia, jak wściekła pasja. Niechby odmówił! Niechby nie pojął! Przygotowałam sobie na ten wypadek mnóstwo strzał – zamieniłam się cała w kołczan.

       Przedstawiłam mu krótko i węzłowato sytuację chorych. Brak istnienia pielęgniarstwa domowego w ramach służby zdrowia. Okaleczałą placówkę szkoleniową. Konieczność zaangażowania przez proboszcza stałej, płatnej opiekunki chorych. Wielki, siwy, patrzył na mnie spokojnie oczyma, które potem były tak bardzo biedne, a wtedy jeszcze zdrowe.

- Tak! Zagadnienie chorych jest mu znane jeszcze z parafii Najświętszego Salwatora. Rozumie. Potem rzeczowo: 1000 zł miesięcznie wystarczy?

- Wystarczy, potaknęłam olśniona. Przecież to była wówczas płaca większa, niż początkującej pielęgniarki. I wówczas powiedział te znamienne słowa, które od razu dały nam wolną rękę i okazały, jak dalece ks. Machay rozumie, o co nam chodzi:

-         Tylko pamiętajcie, ja z tym nie chcę mieć kłopotów. Wy jesteście fachowcy, a nie ja.

         Odeszłam, mimo triumfu – jak zmyta. Głupie strzały, z których ani jednej nie musiałam wypuścić.

         I tak się zaczęło. W to wielkie dzieło pomocy chorym wciągnęła inne pielęgniarki. Była ich duchową matką i przewodniczką. Za nimi poszli księża,  i inne osoby, które zauważyły, że jest to potrzebne, a nawet konieczne. Stała się sumieniem polskiego pielęgniarstwa.

Cud.

Naczyniak i zawał

Pani Zofia od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Czasem traciła świadomość. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu. Jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. I pękł pewnej nocy w marcu 2001 roku. Wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu przeszła zawał serca. Stan był bardzo ciężki, bez szans na przeżycie. Z oddziału neurochirurgii przeniesiono panią Zofię na oddział zachowawczy. Potrzebowała całodobowej opieki. Leżała nieprzytomna przez sześć tygodni.

         O jej chorobie wiedziały bliskie jej osoby, zrzeszone w Katolickim Stowarzyszeniu Pielęgniarek. Rozpoczęła się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w tutejszym kościele św. Mikołaja     i w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej kobiecie przyśniła się Hanna Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Po przebudzeniu niewiarygodnie szybko wróciła jej cała sprawność, tak intelektualna jak i fizyczna. Jeszcze przez dziesięć kolejnych lat żyła pełnią życia. Brała udział w konferencjach, bywała na koncertach. Promieniowała radością i szczęściem. Zmarła na chorobę nowotworową w 2011 roku.

         Dnia 28 kwietnia Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona Błogosławioną, bo zrealizowała w pełni, dosłownie, jedno z 8 Błogosławieństw: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Amen.

aktualizowano: 2018-04-28
Wszystkich rekordów:

Homilia odpustowa 2018

utworzono : 2018-06-10

Droga do SERCA...

Chrystus na Krowodrzy 7 czerwca (czwartek) godz. 19.00

utworzono : 2018-06-02

Modlitwa za Ojczyznę

Każdego 11 dnia miesiąca w ramach nowenny przed przypadającą 11 listopada tego roku 100 rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości modlimy się za naszą Ojczyznę.

 Chcemy dziękować za dar wolności i prosić w intencji ojczyzny o potrzebne błogosławieństwa Boże i prawdziwą ewangeliczną miłość na dalsze lata dla nas wszystkich.

utworzono : 2018-03-15

ZAPROSZENIE

„Chrystus na Krowodrzy" zaprasza...

utworzono : 2018-01-06

Nowa strona internetowa chóru Cantate Domino

Polecmy nową stronę internetową naszego parafialnego chóru Cantate Domino tutaj 

utworzono : 2017-07-27
zobacz więcej »

 

 

Parafia Rzymskokatolicka
ŚW. JADWIGI KRÓLOWEJ

ul. Władysława Łokietka 60, 31-334 Kraków
tel: (12) 637 14 15, fax: (12) 638 71 52
2018 © Wszelkie Prawa Zastrzeżone

Msze św. w dni powszednie

6:30 | 7:00 | 8:00 | 18:30

Msze św. w Niedziele i Święta

18:30 (sobota)

6:30 | 8:00 | 9:30 | 10:00 (kaplica MB)

11:00 | 12:30 | 17:00 | 18:30 | 20:30

Newsletter

Niestety nie udało się potwierdzić adresu email. Prawidłowy format adresu to "nazwa@domena". Niestety nie udało się zachwać danych kontaktowych. Proszę spróbować ponownie. Dziękujemy za dodanie swoich danych kontaktowych. Podany adres jest już dodany do listy.

projektowanie stron www szczecin, design,branding, projektowanie logo, aplikacje mobilne