Modlitwa ma sens – świadectwo z Duchowego Szpitala św. Jadwigi Królowej
W Duchowym Szpitalu św. Jadwigi Królowej jesteśmy od roku. Dla nas to nie tylko czas trwania, ale piękny duchowy etap życia, który głęboko nas przemienia. Codzienne modlitwy w powierzonych intencjach jednoczą nas z tymi, którzy cierpią – z parafianami, ich rodzinami, ale też z całą wspólnotą modlących się. Modląc się, czujemy, że stajemy się częścią duchowego mostu, który łączy ziemię z niebem, serce z sercem, a samotność z nadzieją.
"Nie, nie jesteśmy święci. Ale jesteśmy na drodze.”
I dobrze wiemy, że w naszym życiu były momenty, kiedy to inni modlili się za nas. I to nas niesamowicie porusza. Bo taki „duchowy dług” nie da się spłacić inaczej niż… modlitwą. Każda nasza codzienna modlitwa to taki mały krok w stronę wdzięczności – wobec Boga i wobec tych, którzy za nas kiedyś się modlili. To nie heroizm – to dar, który my również chcemy dawać dalej.
"W Duchowym Szpitalu nic nie trzeba. Tu po prostu można być i modlić się.”
Każdy modli się tak, jak potrafi i kiedy potrafi: ktoś w ciszy serca, ktoś podczas jazdy na rowerze, ktoś w cierpieniu, ktoś przez litanię, inny przez krótkie westchnienie. I choć różnimy się w sposobie modlenia, łączy nas to samo pragnienie – by inni czuli się otoczeni modlitwą.
"Czy modlitwa ma sens? Wierzymy, że tak. Bo modlitwa towarzyszy człowiekowi od zawsze.”
A dziś, gdy sztuczna inteligencja zastępuje ludzki umysł, a nowe teleskopy pokazują, że jesteśmy pyłkiem wśród galaktyk – warto powtórzyć za psalmistą:
"Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały, a Jego wielkość jest niezbadana.” (Ps 145,3)
Świat się zmienia. A Pan – pozostaje. Modlitwa to czerpanie z Jego mocy. Nie z naszej – z Jego, wszechmogącej. I ta moc, która uzdrawiała przez Jezusa – wskrzeszającego Łazarza, dotykającego teściowej Piotra, uzdrawiającego paralityka spuszczonego przez dach – ta sama moc działa dzisiaj. W Duchowym Szpitalu chcemy, by każdy cierpiący wiedział:
"Nie jesteś sam – modli się za Ciebie kilkadziesiąt osób.”
Czy każda modlitwa zostaje wysłuchana? Tak – wierzymy, że każda. A Bóg już wie, co z nią uczynić. My nie musimy rozumieć wszystkiego. Nasza rola to modlić się. Być. Trwać z innymi.
Nasz udział w tej wspólnocie modlitwy wypływa też z osobistych doświadczeń. Gdy mieliśmy po kilka lat, każde z nas przeżyło śmierć młodszego rodzeństwa. Ten ból zostaje na zawsze. Modlitwa to nasza duchowa łączność – z rodzeństwem, z Bogiem, z cierpiącymi.
Papież Franciszek powiedział:
"To właśnie w tych chwilach, kiedy szpital dotyka ludzkich ran, wszechświaty krzyżują się z boskim celem.”
My czujemy, że w Duchowym Szpitalu św. Jadwigi Królowej jesteśmy świadkami tego krzyżowania się – nieba z ziemią, słabości z łaską, ran z nadzieją.
"Nie mamy nic – ale mamy moc obiecaną przez Jezusa.”
I tą mocą chcemy się dzielić.
Gosia i Jacek