loading...

Nowa beatyfikowana bł. Hanna Chrzanowska

15 marca 2018r. Odsłon: 1603

W sobotę, 28 kwietnia 2018 r. w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, sł.B. Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona błogosławioną!

 
 
W naszej parafii 20 kwietnia o godz 19:00 w sali teatralnej odbędzie się spotkanie z ks. Andrzejem Scąbrem poświęcone sł. B. Hannie Chrzanowskiej. Zapraszamy

Matka Teresa Krakowa - Sługa Boża Hanna Chrzanowska - konferencja ks. A. Scąbra

 Dziękujemy Ci Pani Hanno, że byłaś wśród nas ( … ) jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: błogosławieni miłosierni.

         Te słowa z homilii pogrzebowej, którą wygłosił Arcybiskup Metropolita krakowski kard. Karol Wojtyła przywołuję dzisiaj na jej grobie w kościele  św. Mikołaja w Krakowie, na początku rekolekcji, które noszą tytuł Miłosierdzie po krakowsku.

Kim była i o czym nam przypomina?

Życie : Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 roku w Warszawie. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski, był znanym profesorem literatury polskiej, pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian. Matka Wanda, z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców. Siostra matki, Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. W 1910 roku rodzice Hanny przenieśli się do Krakowa, gdzie prof. Ignacy Chrzanowski objął katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W Krakowie Hanna uczyła się najpierw prywatnie, a następnie w Gimnazjum Sióstr Urszulanek, które ukończyła z odznaczeniem w 1920 roku. Po maturze przeszła krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko – bolszewickiej. W grudniu 1920 roku rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.

         Na wieść o powstaniu Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa przerwała studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i wstąpiła do nowo otwartej szkoły, aby całkowicie poświęcić się pielęgniarstwu. Po ukończeniu szkoły w 1924 roku wyjechała na stypendia do Francji i Belgii, aby pogłębić swą wiedzę, zwłaszcza w zakresie pielęgniarstwa społecznego.

         W latach 1926 – 1929 była instruktorką w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Od roku 1929 do 1939 była redaktorką miesięcznika Pielęgniarka Polska – pierwszego w Polsce czasopisma dla zawodowych pielęgniarek. Brała czynny udział w przygotowaniu, uchwalonej przez Sejm w 1935 roku Ustawy o pielęgniarstwie. Przyczyniła się również w znacznym stopniu do powołania w 1937 roku Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich.

Wybuch II wojny światowej przyniósł Hannie wiele bolesnych przeżyć. Dnia 2 października 1939 roku w bombardowanej Warszawie umarła jej ukochana ciotka Zofia Szlenkierówna. W dniu 6 listopada tegoż roku w ramach Sonderaktion Krakau został aresztowany jej ojciec i wywieziony wraz z innymi profesorami Uniwersytetu do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen, gdzie wkrótce zmarł. Wiosną 1940 roku zginął w Katyniu, zamordowany przez sowietów, jedyny brat Hanny, Bohdan.

Po wojnie rozpoczęła pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarsko – Położniczej jako kierowniczka oddziału pielęgniarstwa społecznego. Wyjechała na stypendium do USA, gdzie pogłębiła swą wiedzę w zakresie pielęgniarstwa domowego. Przez wiele lat wykładała metodykę pielęgniarstwa w Szkole Instruktorek Pielęgniarstwa w Warszawie. W 1957 roku została dyrektorką Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie, a w rok później, po niespodziewanej likwidacji tej placówki, przeszła na wcześniejszą emeryturę.

         Emerytura nie oznaczała dla Hanny stanu odpoczynku. Idąc za głosem wewnętrznego powołania postanowiła zorganizować opartą o struktury kościelne i niezależną od niewydolnej państwowej służby zdrowia fachową pomoc pielęgniarską. Z tą myślą zwróciła się do ks. Karola Wojtyły, późniejszego biskupa krakowskiego znajdując u niego pełne zrozumienie dla swoich planów. Na jego wniosek, Metropolity Krakowskiego, papież Paweł VI odznaczył ją medalem Pro Ecclesia et Pontifice /za zasługi dla Kościoła i Papieża/.

         Zmarła w Krakowie, 29. IV. 1973 roku. Uroczystościom pogrzebowym na Cmentarzu Rakowickim przewodniczył kard. Karol Wojtyła. Kiedy nastąpił moment włożenia trumny do grobu zaintonował Magnificat anima mea Domini.

Cnoty

         Jej życie wewnętrzne formowało się w znacznej mierze według duchowości św. Benedykta z Nursji. Od 1956 roku była oblatką Opactwa Tynieckiego. Ora et labora; to zawołanie św. Benedykta wyznaczało jej drogę życia. Praca; to była solidna, uczciwa praca z chorymi, kultura umysłowa poparta specjalistycznymi studiami, zamiłowaniem do sztuki, literatury i muzyki. Modlitwa; to codzienne przystępowanie do Eucharystii, osobista modlitwa przed Najświętszym Sakramentem. Najczęściej było to w kościele w pobliżu miejsca zamieszkania, u ss. Karmelitek przy ul. Łobzowskiej.

         Stała u początków tego, co nazywamy dzisiaj hospicjum domowym, opieką wyręczającą dla rodzin osób przewlekle chorych i wyjazdami wakacyjnymi dla osób niepełnosprawnych. Jako pierwsza w Polsce organizowała dla nich opiekę obejmującą pomoc medyczną, ale także dbała o stronę duchową, religijną, towarzyską. Doskonale rozumiała, że człowiek chory to nie tylko obolałe ciało, któremu trzeba ulżyć, ale że pod nim ukryta jest często bardzo bogata i skomplikowana osobowość zdolna zachwycić i pociągnąć ludzi zdrowych. Stała na stanowisku, że nie wolno patrzeć na ludzi tylko przez pryzmat choroby, ale trzeba nieustannie odkrywać ich niezbadane możliwości i głębie, zapał do pracy i nauki, pragnienie poznania świata  i nowych ludzi, pójścia do teatru czy kina, na koncert, włożenia ładnej sukienki  i zrobienia makijażu. Chorych i niepełnosprawnych nie traktowała jako podmiot swej troski, ale jako partnerów i przyjaciół, kogoś, kto nam, pozornie zdrowym i samodzielnym, może dużo dać. Nie była przy tym idealistką: wiedziała, że ludzie są zawodni, że takiej pomocy i opieki nie można opierać wyłącznie na zasadach wolontariatu

         Widząc ludzką biedę, pamiętając o słowach Pana Jezusa Byłem głodny, byłem chory, byłem spragniony, byłem przybyszem, a usłużyliście mi poszła tam, gdzie nikt nie chciał iść. Słusznie nazywać ją można Matką Teresą Krakowa.

         Zapisała w pamiętniku: Byle chorzy nie cierpieli więcej niż muszą, byle nie leżeli w brudzie, zaduchu, odleżynach, w samotności, zaniedbaniu ciała i duszy. Cały swój majątek odziedziczony po rodzicach zapisała w testamencie dla chorych.

Jej kluczowym momentem w powołaniu był czerwiec 1957 roku. Wspólnie z Zofią Cholewińską, która znała ks. Karola Wojtyłę poszły do Ks. Wojtyły.

         Spóźnił się. Czekałyśmy w jego dość dużym i dość zagraconym pokoju w którymś z księżowskich domów na Kanoniczej. Rozmowa była krótka.We mnie się paliło: musisz dopomóc! Słuchał z tym swoim dowcipnym uśmiechem, jakby lekko drwiącym. Nie wiedziałam jeszcze, że mam przed sobą najwspanialszego słuchacza wszelkich spraw. Polecił nam przyjść za kilka dni   o godzinie 12.00 do kościoła Mariackiego – tam będzie czekał i zaprowadzi nas do ks. Infułata Machaya.

         Spotkałyśmy się z ks. Wojtyłą przed ołtarzem Chrystusa Ukrzyżowanego  i we troje poszliśmy do prałatówki. Ks. Machaya znałam trochę z kościoła Najświętszego Salwatora na Zwierzyńcu. Byłam u niego podczas okupacji z czyjąś prośbą. Wypadek był nie tylko tragiczny, ale i trudny. Uderzyła mnie wtedy prostota i mądrość księdza, który na spełnienie tej prośby zgodził się natychmiast. Ale tego czerwcowego popołudnia o tym nie pamiętałam. On tym bardziej mnie nie poznał.

Nie mogę określić inaczej mojego uczucia, jak wściekła pasja. Niechby odmówił! Niechby nie pojął! Przygotowałam sobie na ten wypadek mnóstwo strzał – zamieniłam się cała w kołczan.

       Przedstawiłam mu krótko i węzłowato sytuację chorych. Brak istnienia pielęgniarstwa domowego w ramach służby zdrowia. Okaleczałą placówkę szkoleniową. Konieczność zaangażowania przez proboszcza stałej, płatnej opiekunki chorych. Wielki, siwy, patrzył na mnie spokojnie oczyma, które potem były tak bardzo biedne, a wtedy jeszcze zdrowe.

- Tak! Zagadnienie chorych jest mu znane jeszcze z parafii Najświętszego Salwatora. Rozumie. Potem rzeczowo: 1000 zł miesięcznie wystarczy?

- Wystarczy, potaknęłam olśniona. Przecież to była wówczas płaca większa, niż początkującej pielęgniarki. I wówczas powiedział te znamienne słowa, które od razu dały nam wolną rękę i okazały, jak dalece ks. Machay rozumie, o co nam chodzi:

-         Tylko pamiętajcie, ja z tym nie chcę mieć kłopotów. Wy jesteście fachowcy, a nie ja.

         Odeszłam, mimo triumfu – jak zmyta. Głupie strzały, z których ani jednej nie musiałam wypuścić.

         I tak się zaczęło. W to wielkie dzieło pomocy chorym wciągnęła inne pielęgniarki. Była ich duchową matką i przewodniczką. Za nimi poszli księża,  i inne osoby, które zauważyły, że jest to potrzebne, a nawet konieczne. Stała się sumieniem polskiego pielęgniarstwa.

Cud.

Naczyniak i zawał

Pani Zofia od lat cierpiała na silne bóle i zawroty głowy. Czasem traciła świadomość. Badania wykazały, że to nieoperacyjny naczyniak tętniczo-żylny mózgu. Jego pęknięcie może spowodować natychmiastową śmierć. I pękł pewnej nocy w marcu 2001 roku. Wylew krwi spowodował niedowład kończyn górnych i dolnych. W czasie wylewu przeszła zawał serca. Stan był bardzo ciężki, bez szans na przeżycie. Z oddziału neurochirurgii przeniesiono panią Zofię na oddział zachowawczy. Potrzebowała całodobowej opieki. Leżała nieprzytomna przez sześć tygodni.

         O jej chorobie wiedziały bliskie jej osoby, zrzeszone w Katolickim Stowarzyszeniu Pielęgniarek. Rozpoczęła się modlitwa o jej zdrowie nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w tutejszym kościele św. Mikołaja     i w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej kobiecie przyśniła się Hanna Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Po przebudzeniu niewiarygodnie szybko wróciła jej cała sprawność, tak intelektualna jak i fizyczna. Jeszcze przez dziesięć kolejnych lat żyła pełnią życia. Brała udział w konferencjach, bywała na koncertach. Promieniowała radością i szczęściem. Zmarła na chorobę nowotworową w 2011 roku.

         Dnia 28 kwietnia Hanna Chrzanowska zostanie ogłoszona Błogosławioną, bo zrealizowała w pełni, dosłownie, jedno z 8 Błogosławieństw: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Amen.



26 października 2021
Rok liturgiczny: B/I

Fotogalerie

Wsparcie

Przelew bankowy



Przelew tradycyjny

Pozostań:

Parafia Rzymskokatolicka

Św. Jadwigi
Królowej

ul. Władysława Łokietka 60, 31-334 Kraków
tel: (12) 637 14 15, fax: (12) 638 71 52
swietajadwiga@diecezja.pl

NIP: 945-19-20-291
REGON: 040097801

Konto bankowe:
PKO BP 49 1020 2906 0000 1702 0086 1682
Kraków / Krowodrza

Jak dojechać
do parafii

Parafia św Jadwigi

Plan parafii



C2011 - 2021 / Wszelkie Prawa Zastrzeżone
Polityka prywatności / Polityka dostępności