Świadectwo: Modlitwa ma moc!
Listopad 2020 roku okazał się dla naszej rodziny czasem niezwykłych wyzwań. Pandemia, strach i izolacja były dla nas czasem wielkiej próby. Zachorowałem na covid i mimo intensywnego leczenia w warunkach domowych trafiłem z ostrą niewydolnością oddechową do szpitala.
Mój stan zdrowia był bardzo poważny, na szczęście Maryja, której oddaliśmy się z żoną Elą w październiku 2020 roku wyprosiła mi łaskę powrotu do zdrowia. Ogromnym wsparciem w tym czasie była modlitwa, którą zostałem natychmiast otoczony. To się czuło. Diakonia modlitewna Wspólnoty Przymierza Rodzin Mamre podjęła natychmiast szturm do Boga o moje ocalenie. Modlili się nasi animatorzy członkowie Małej Grupy, do której należeliśmy w tym czasie, przyjaciele, sąsiedzi, księża i parafianie, znajomi a nawet panie w sklepie, w którym robimy zakupy. Wśród osób modlących się za mnie był nasz ksiądz proboszcz Marek Hajdyło. Modlitwa, która przybierała różne formy, najczęściej różańcowa, otaczała również moją żonę, która czekała na mnie w domu, moich synów, cały personel szpitalny i współpacjentów. Ofiarowane były także msze w intencji o mój powrót do zdrowia. Dawało to nadzieje, że wszystko dobrze się skończy. Dzisiaj czuję wdzięczność, ale i swego rodzaju dług wobec tych, którzy za mnie się modlili, jaki i wobec tych, którzy są w potrzebie. Chcę głośno i bardzo wyraźnie powiedzieć „MODLITWA MA MOC”! Dziś wdzięczni Bogu za łaskę mojego życia, angażujemy się wraz z żoną w Szpitalu Duchowym św. Królowej Jadwigi i staramy się służyć modlitwą wstawienniczą innym potrzebującym, jak i zachęcać do takiej modlitwy.
Choć mój powrót do pełnego zdrowia jeszcze trwa, już wiem, że w moim życiu wybrzmiały słowa psalmu 91:
„ Ponieważ liczy na Mnie będę go ratował,
będę bronił bo zna moje imię.
Gdy będzie Mnie wzywał, zechcę go wysłuchać,
będę z nim w nieszczęściu,*
ocalę go i zgotuję mu chwałę. ”
Artur